Decyzja, proces, po którym zaczynasz kroczyć jedną drogą, a nie w drugą, ale możesz również zostać na rozstaju tych dróg, poczekać i to też będzie Twoją decyzją, chociaż nie poznasz, żadnej z nich, nie dowiesz się, co mogłeś tam znaleźć

Decyzja czasem łatwa, codzienna, niemal rutynowa, ale czasem też, zmieniająca życie, zmieniająca relację z drugim człowiekiem, zmieniająca wszystko co znasz, co potrafisz przewidzieć i w czym wiesz jak się poruszać

Decyzja zawsze podejmowana jest świadomie, nawet jeśli decydujesz się na brak wyboru, kiedy płyniesz z prądem, kiedy zdajesz się na los, kiedy czekasz na to, co bóg Ci ześle, kiedy ulegasz

Każda decyzja ma swoje korzyści i zagrożenia, podobnie jak każda (nie)decyzja

Podejmując wyzwanie, aktywnie wkraczając na jedną z dróg, bierzesz odpowiedzialność indywidualną, która jest równie piękna, co niebezpieczna, daje rozwój i niesie konsekwencje

Jeśli na drodze tej spotkasz powalony pień, który chwilowo drogę Ci zablokuje, będzie to wymagało od Ciebie dodatkowych działań, żeby drogę tę udrożnić i poznawać dalej swoją cudowną drogę

Możesz też zrezygnować i zawrócić z poczuciem straty, z wyrzutami do siebie samego, że mogłeś zostać i poczekać co los i bóg Ci ześlą, że niepotrzebnie się tam pchałeś, że droga cudowna, ale widocznie nie dla Ciebie, że inni sobie na niej lepiej poradzą, są lepsi i mają więcej szczęścia

Znowu decyzja do podjęcia, co zdecydujesz?
Kiedy jesteś jeszcze na tym rozstaju, możesz także zostać, poczekać co się wydarzy, nie poznasz żadnej z dróg, ale też nie będzie Twojej „winy” kiedy pojawią się jakieś przeszkody

Czyż to nie cudowne?
Zero odpowiedzialności, przecież tak kazali, los tak zdecydował, bóg najwyraźniej tak chciał, to nie moja odpowiedzialność, co mogłem zrobić…

Zawsze zastanawiałam się, co stoi za (nie)decyzją, co powoduje bierność, czego unikasz, co sprawia, że odpowiedzialność zbiorowa zwycięża nad tą indywidualną, co jest potrzebne, żeby zrobić ten pierwszy krok w kierunku czerpania z życia, ryzykując napotkanie swojego powalonego pnia na wybranej drodze

Przyczyn jest na pewno wiele, najczęściej pojawia się w tym miejscu strach, strach przed wybraniem drogi z dużą ilością kłód, których z rozdroża jeszcze nie widać, strach przed podjęciem odpowiedzialności, strach przed utratą relacji, dobrej opinii i co tam jeszcze wpojono Ci, że koniecznie trzeba „mieć” i bez tego ani rusz

Zaraz potem pojawia się ulubione, przyjemne i cudownie niewymagające niczego lenistwo, bo w zasadzie po co się wysilać i jeszcze jakieś kłody z drogi usuwać, lepiej poleżeć i poczekać, co będzie to będzie, nie poznasz tej drogi, trudno, po co ona komu, widać los tak chciał, Ty już niczego więcej nie potrzebujesz, lubisz co masz

Jakie decyzje w swoim życiu zostawiłeś na etapie (nie)decyzji i co za tym stało?

Jeśli znów trafisz na to rozdroże, zostaniesz na nim ponownie, czy ruszysz na jedną z dróg?

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany.Pola wymagane oznaczone są *

Możesz używać tych tagów HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>