Jest spokojny, piękny wieczór,
spotyka się miłość, dotyk, uśmiech i ciepło…
spotykają się dwa ciała…
Spotykają się bez prawa do ciągłości, trwałości, kontynuacji…
Spotykają się w niecierpliwości, szaleństwie chwili i nienasyceniu tego właśnie momentu…
Co powoduje, że ta chwila się wydarza…
Jakie myśli, jakie potrzeby i jakie uczucia prowadzą dwa ciała w jedno miejsce?
W czasie jednej z ostatnich dyskusji o emocjach i potrzebach ludzi w zakresie relacji jakie budujemy (lub jedynie próbujemy budować) najczęściej pojawiała się potrzeba:
akceptacji
adoracji
i czegoś, czego nikt do końca nie umiał nazwać…
Czegoś co wywołuje emocję tak silną, że zapominamy o ograniczeniach, zasadach, a czasem nawet o własnej ambicji i wypracowanych w nas wartościach…
Emocja to istota silniejsza niż rozsądek, zasady i ogólnie przyjęte normy obyczajowe…
EMOCJA
to wulkan, który trudno kontrolować,
to powódź, która wylewa wodę z brzegów,
to tsunami przemieszczające wielką falę po zranieniu ziemi gdzieś tam głęboko…
Jak zatrzymać niszczycielskie czasem dzieło natury?
Najważniejsze to ją zrozumieć,
bo natura nie tylko niszczy, potrafi również ubogacić i zachwycić…Naucz się nazywać swoje emocje…
zrozumieć ich źródło i konsekwencje…
Zrozumieć co Ci dają, a co odbierają…
I zaczerpnąć kiedy się da i się zapaść kiedy się nie da i znowu zaczerpnąć…
Nazwać, zrozumieć, doświadczyć…
Później zdecydujesz co zrobić z nimi dalej…
NAZWAĆ. ZROZUMIEĆ. DOŚWIADCZYĆ.
Comments are closed.