Budujesz go latami, po każdym kiepskim doświadczeniu powstaje kolejny element, po każdej zawiedzionej nadziei kolejny, po każdym nadmiernym otworzeniu się na doświadczanie, jeszcze jeden…

I przychodzi ten moment, w którym nie ma mocnych, jesteś samodzielna, nie ulegasz emocjom, nie pozawalasz się zbliżyć potencjalnemu zagrożeniu, zbudowałaś swój piękny, wypielęgnowany, chroniący pancerz…

Co się musi wydarzyć, żeby utracić czujność?
Co każe Ci ponownie wychylić zza niego własne serce?
Gdzie gubisz swój instynkt i naturalną potrzebę ochrony?

Pozwolić przebić się przez pancerz budowany latami, nieostrożność nieroztropna i lekkomyślna…

Przez pancerz kolorowy, uśmiechnięty, odporny na emocje, odporny na drugiego człowieka, odporny na dobro, odporny na zło…

Przez magiczną skorupkę chroniącą kruchość Twego serca, twoją wrażliwość i wszystko to, co można tam znaleźć i zniszczyć…

Wszystko to, co sam możesz tam wygrzebać, zniszczyć, zepsuć i wystawić na stracenie..

Wszystko to za kilka chwil szczęścia, za posmak radości, za uczucie, które pozwala na kolejne pęknięcie i kolejne i jeszcze jedno…

Do momentu kiedy już wiesz, kiedy masz tą pewność, że kolejne pęknięcie odsłoni Cię całkowicie, kiedy wiesz, że za moment, albo schowasz się pod tą resztką co została, albo już odwrotu nie będzie, będziesz zdana nie tylko na siebie…

Co zrobisz?
Popełnisz kolejną nieostrożność czy skryjesz się za tym co pozostało, mimo, że popękane?

Jak ocenić ile zyskasz?
Jak ocenić ile stracisz?
Kogo posłuchasz strach czy nadzieję?

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany.Pola wymagane oznaczone są *

Możesz używać tych tagów HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>